czwartek, 1 września 2016

Rozdział 34

-‘ Kyah? W którym pokoju jesteś? – głos Dante zawołał.
Mentalnie walnęłam się w czoło. –‘ W moim pokoju Dante,’ – krzyknęłam.
Dante pojawił się w drzwiach mojego pokoju i przechylił głowę ,żeby mógł mnie lepiej widzieć. –‘ Dlaczego wisisz do góry nogami z łóżka.’ – spytał mnie z rozbawieniem.
-‘ Nudziłam się więc postanowiłam poleżeć sobie tak ,ale kiedy próbowałam usiąść to zaczęłam spadać. Jak  już tu jesteś możesz posadzić mnie do góry dzięki czemu nie spadnę z łóżka i nie złamię sobie niczego innego,’ – uśmiechnęłam się podnosząc rękę.
Dante zaśmiał się. –‘ To wygląda dziwnie. Twój uśmiech do góry nogami to wygląda jak długi grymas,’ – zaśmiał się po czym podszedł i pomógł mi usiąść.
Westchnęłam z ulgą. –‘ Oh, zawroty głowy,’ – powiedziałam na co Dante zaśmiał się i pocałował moje czoło. –‘ Gdzie jest twój iPod?’ – zapytał mnie.
Uniosłam brwi. –‘ Tutaj’. – powiedziałam podnosząc go z toaletki obok. –‘ Dlaczego pytasz?’ – zapytałam.
-‘ Chce go pożyczyć kiedy będę szedł biegać,’ – powiedział pokazując gestem że jest spocony.
Pokręciłam głową. –‘ Nie. Zepsułeś swoje ostatnie dwa iPody, Nie popsujesz mojego,’ – zauważyłam fakt.
Dante wywrócił oczami. –‘ Nie zepsuje go,’ – przerwał i westchnął. „Po prostu daj mi go Kyah.’ – powiedział niecierpliwie.
Zwężyłam oczy. –‘ Nie,’ – powiedziałam na co położył rękę na swoim biodrze. –‘ Zachowujesz się jak dziecko wiesz o tym?’ – powiedział.
Wzruszyłam ramionami. –‘ Nie podzielę się nim z tobą. Nazywa się MójPod nie Naszpod,’ – warknęłam na co Dante prychnął.
Uśmiechnęłam się, -‘ Staram się.’
Zachichotał podszedł do przodu przytulając mnie. Uśmiechnęłam się i też go przytuliłam, kiedy to zrobił. –‘ Ah ha, Mam go’, - Dante odskoczył ode mnie podnosząc rękę  ,która trzymała mojego iPoda.
Jak on do cholery to wziął bez zauważenia tego przeze mnie? To cholerny mały szczęściarz.
-‘ Ty Sukinsynu-‘ –‘ Pa’ – przerwał mi śmiejąc się i wybiegł z pokoju.
-‘ Kiedy tu wrócisz będę pchać kulami w twój tyłek.’ – krzyknęłam i usłyszałam jego śmiech tak samo jak reszty moich braci.
Pierdolone czubki!
-‘ Dante,’ – krzyknęłam przypadkowo sekundę później.

Wszyscy byli cicho na moment, a Dante później zachichotał i odkrzyknął, -‘Tak?’
-‘ Róże są czerwone, fiołki niebieskie. Jeśli miałabym cegłę rzuciłabym ją na ciebie,’ – krzyknęłam.
Wszyscy byli bardzo cicho następnie zaczęli się śmiać, co zahuczało z salonu na co się szeroko uśmiechnęłam. Oni myślą ,że ja żartuję ale powinni mieć nadzieję ,że nie położę swojej ręki na cegle ponieważ rzuciłabym w ich pierdolone głowy.
-‘ Wszystko okej? – Harley spytał nadal chichocząc.
Myślałam nad jego pytaniem i uśmiechnęłam się. Zapytał mnie o to ponieważ mówię losowe rzeczy cały dzień co sprawia u nich śmiech. Myślą ,że moje tabletki sprawiają te wszystkie zabawne rzeczy dzisiaj ale aktualnie mam plan, nie, bardziej to misja.
Moja misja to sprawić ,żeby myśleli że jestem odurzona tabletkami szczęścia, więc kiedy pójdą na zawody dzisiaj nie będą myśleć o mnie po tym będę udawać że śpię na moim łóżku. Kiedy oni wyjdą ubiorę się i będę skakać po schodach w dół tyłkiem ,następnie wezmę taksówkę do Jed’s i zostanę ,żeby zobaczyć walkę.
Jestem cudowna wiem, armia potrzebuję ludzi planujących misję tak jak ja.
-‘ Kyah?’ – Harley zawołał sprowadzając mnie z moich przemyśleń.
Pamiętam że zadał mi pytanie ale pozostałam cicho. –‘ Śpisz?’ – Harley krzyknął na co wywróciłam oczami.
-‘ Tak, jestem w śpiączce, dziękuje za uratowanie mnie,’ – zawołałam na co wybuchł znowu śmiechem.
Były też inne chichoty. –‘ Kocham ją taka,’ – Rayne powiedziała na co wywróciłam oczami.
Mogę być zabawna kiedy zdecyduję się być. Chwyciłam mój telefon i postanowiłam napisać do Harleya.

 Do: Harley


370HSSV O773H

Kliknęłam wyślij i wybuchłam śmiechem. Tak, śmieję się z mojej własnej wiadomości za nim ją wysłałam  ,ponieważ jestem tak cholernie zabawna.
-‘ Co do cholery?’ – Harley wymamrotał po czym usłyszałam jego kroki schodzące do korytarza.
Pojawił się w drzwiach i uśmiechnął się szeroko widząc w jaki sposób leżę na łóżku. –‘ Myślę ,że uderzyłaś swój telefon a on wysłał mi wiadomość.’
Uśmiechnęłam się. ‘Nie, wysłałam ci tą wiadomość bo śmiałeś się ze mnie.
Uniósł brew. –‘ Dlaczego wysłałaś mi wiadomość która nie ma-‘    ‘ Popatrz do góry nogami.’ – przerwałam mu.
Przekręcił swój telefon do góry nogami i zaśmiał się. –‘ Hej dupku? To jest po prostu świetne, dziękuje Kyah.’ – uśmiechnął się.
-‘ Dziękuje panie Sarkastyczny ośle,’ – powiedziałam na co prychnął.
Usiadłam wyprostowując się. – ‘Zabierz mojego Ipoda od Dante’go,’ – szepnęłam.
Zachichotał. –‘ Wyszedł już ,żeby pobiegać,’ – potwierdził moje podejrzenia.
-‘ Lepiej niech ta suka nie popsuje mojego iPoda albo będę go bić do śmierci swoimi kulami ,a później przytwierdzę je do jego tyłka.’ – powiedziałam na co Harley w ochronie odsunął się za framugę drzwi śmiejąc się. –‘ Co w ciebie dzisiaj wstąpiło?’ – zapytał.
Wzruszyłam ramionami. –‘ Chcesz usłyszeć śmieszny żart?’-  przypadkowo spytałam na co przytaknął. –‘ Zawsze’ – odpowiedział.
-‘ Róże są czerwone, fiołki są niebieskie. Bóg stworzył mnie seksowną, co do cholery stało się z tobą?’ – powiedziałam ,a Harley znowu zaczął się śmiać.
-‘ Kocham cię dzisiaj,’ – Harley powiedział i wytarł oczy
Podniosłam brwi. –‘ Nienawidzisz mnie każdego innego dnia czy coś?’ – droczyłam się.
Parsknął śmiechem. –‘  Rozbawiasz mnie i chłopaków dzisiaj ,’ – powiedział kiedy frontowe drzwi mieszkania zamknęły się. –‘ Gdzie jest moje kochanie?.’ – Justin krzyknął.
Usłyszałam chichot wszystkich. –‘ Powiedz mu ,że poszłam pobiegać,’ – powiedziałam do Harleya na co znowu zaczął się śmiać.
Niezdarnie weszłam pod pościel na moim łóżku i pozostałam nieruchomo. Wiem ,że to daje mu do myślenia ,że się zgubiłam ale  właśnie robię to po to.
-‘ Poszła pobiegać stary,’ – Harley krzyknął stojąc w drzwiach, mogłam usłyszeć śmiech w jego głosie.
-‘ Co?’ – wszyscy powiedzieli równocześnie.
Harley zachichotał. –‘ Chodźcie tu,’ – szepnął ale usłyszałam go.
Usłyszałam ciche kroki schodzące w dół korytarza. Przypuszczam ,że chłopcy i Rayne próbowali skradać się ale nadal ich słyszałam.
-‘ Co ona robi?’ – Jackson szepnął.
Usłyszałam śmiech. –‘ Ukrywa się przed Justinem. Zachowuję się komicznie dzisiaj, kocham to.’ – Harley odpowiedział.
-‘ Kyah?’ –Justin powiedział na co zachichotałam fałszywie co sprawiło u nich śmiech.
Naprawdę chciało mi się śmiać. Widziałam jak dzieci robią to ze swoimi rodzicami, ukrywają się przed nimi. To rzeczywiście jest dość zabawne.
-‘ Czy ona jest poważnym człowiekiem?’ – Justin spytał ze śmiechem.
Rayne zaśmiała się. –‘ Ona jest człowiekiem zachowującym się jak loca chica cały dzień.’
Ich  ironia o byciu zwariowanym człowiekiem kiedy jesteś bipolarnym.
Zdjęłam kołdrę z mojej głowy i krzyknęłam, -‘ Buuuu’.
W fakcie nikt nie podskoczył , wybuchneli śmiechem na co wydęłam usta. –‘  Mieliście wszyscy się wystraszyć,’ – powiedziałam i położyłam się ponownie na łóżku.
-‘ Justin’ – powiedziałam więc przyszedł do łóżka i usiadł na nim. –‘Tak kochanie?’ – spytał.
-‘ Musisz zamordować dla mnie,’ – powiedziałam na co wypuścił westchnienie ale się nie śmiał.-‘ Okej, kogo ma dla ciebie ‘zamordować’ Kitty.’ – powiedział a Harley prychnął.
-‘ Dante’go,’ – powiedziałam na co Harley i Jackson wybuchli śmiechem.
Justin zachichotał. –‘ Dlaczego chcesz żebym zabił Dante’go?’ – zapytał i poprawił pasek na moim gipsie.
Westchnęłam. –‘ Ukradł mojego iPoda i popchnął mnie’, -skłamałam.
-‘ Popchnął cię?’ – Justin zapytał zirytowany.
Przytaknęłam a Rayne podeszła do łóżka i usiadła obok mnie. –‘ Ale z ciebie kłamca chiac,’ – powiedziała do mnie i odwróciła się do Justina. –‘ Ona chce ,żebyś zranił Dante ponieważ ukradł jej iPoda dzięki temu mógł iść pobiegać,’ – wytłumaczyła na co Justin potrząsnął głową.
-‘ Chciałaś położyć atak na własnym bracie bo wziął twojego iPoda?’ –zaśmiał się.
Spojrzałam na niego. –‘ Powiedziałam mu ,że nie pożyczę go a on i tak go wziął. Zamierzam pobić go moim kulami kiedy wróci do domu,’ – poinformowałam ich na co ponownie zaczęli się ze mnie śmiać.
-‘ Te kule wydają się być bardzo niebezpieczne dzisiaj.’ – Harley uśmiechnął się do mnie na co też się uśmiechnęłam. –‘ Są, nieprawdaż?.
-‘ Dobrze się czujesz?’ –Justin zapytał mnie na co przytaknęłam. –‘ Tak, dlaczego? Czy wydaję się nie okej?’ – spytałam na co zachichotał.
-‘ Nie, wydajesz się być w dobrym nastroju dzisiaj,’ – uśmiechnął się.
Uśmiechnęłam się, -‘ Czuję się w dobrym nastroju,’ – przytaknęłam.
-‘ Co to znaczy?’ – Rayne spytała Harleya a on wskazała jego telefon.
-‘ Oh’ – zaśmiał się i odwrócił go do góry nogami i pokazał jej. –‘ Kto ci to wysłał.’ –zaśmiała się.
-‘ Kyah,’ – uśmiechnął się złośliwie następnie zachichotał.
Kiedy chłopcy to zobaczyli zaczęli się śmiać. – Bardzo pomysłowo mała siostro,’ – Jackson uśmiechnął się.
Wzruszyłam ramionami. ‘ Mówiłam,’ –uśmiechnęłam się a on się zaśmiał.
-‘ Więc,’ – przerwałam. –‘ Co wszyscy robicie wieczorem? – zapytałam.
Harley i Justin posłali spojrzenie ,ale zmienili je szybko w uśmiech. Zadając to pytanie myśleli ,że zapomniałam o walce. –‘ Podrzucimy Justina mamę, tatę i brata na lotnisko a potem będziemy się relaksować w Jed’s.’ – Harley powiedział do mnie i gapił się na moją reakcje.
Przytaknęłam. –‘ Czy ktoś zostaje ze mną jako że nie mogę nigdzie jeszcze iść?’ – spytałam bawiąc się paskiem na moim gipsowym bucie co zirytowało Justina bo przypiął mi je ,żebym  uprawdopodobnienie nie mogła się zranić.
-‘ Jazzy zostaje tu ,żeby oglądać filmy i rzeczy z tobą,’ – Justin powiedział następnie zmarszczył brwi. –‘ Nie chcę być tam długo. Wrócę tak szybko jak będę mógł ,żeby spędzić z tobą czas.’ – powiedział.
Chciałam się uśmiechnąć na to jak sformułował to zdanie. Postarał się ,żeby nie wspomnieć o zawodach z tego wszystkiego.
-‘ Nie martw się o mnie. Jazzy i ja oglądamy Przed Świtem cześć 1 i 2, kupiła je wczoraj,’ – powiedziałam z uśmiechem.
-‘ Drużyna Jacoba!’ – Rayne za pompowała pięścią.
Ją naprawdę ciągnie do Taylora w filmie.
Pokręciłam głową. –‘ Drużyna Edwarda,’ –odpowiedziałam na co chłopcy jękneli sprawiając u nas chichot.
-‘ Coś jest nie tak z waszą dwójką,’ – Jackson powiedział i  pokręcił głową.
Uniosłam brew. –‘ Dlaczego bo zwracamy uwagę na niezwykle gorące gwiazdy filmowe? Nawet nie mów ,że nie jesteś zauroczony Nikki Reed widziałam jak zachwycasz się nią kiedy oglądaliśmy Zaćmienie w zeszłym roku,’ – stwierdziłam.
Rozszerzył oczy. –‘ Ja tylko poszedłem z nią bo Rayne była zajęta,’ – dodał szybko kiedy moi bracia i Justin patrzyli na niego.
Zaśmiałam się. –‘ Nie, on zapytał mnie czy pójdę z nim. Byliśmy obejrzeć wszystkie filmy Zmierzchu razem a ty jesteś zirytowany ,że zobaczę Przed Świtem przed tobą. Widziałam spojrzenie na twojej twarzy kiedy powiedziałam ,że obejrzę je później.’ – uśmiechnęłam się złośliwie.
Spoglądał na mnie bardzo ostro. –‘ Kłamca,’ – wymamrotał na co prychnęłam.
-‘ Jesteś pewny ,że nie masz waginy bracie?’ – Harley spytał Jacksona zdezorientowany.
Oh, Myślał że był zabawny twierdząc ,że Jackson był panienką?
Zaśmiałam się. –‘ Harley ty lubisz oglądać iCarly więc zamknij się. Dante lubi oglądać Świnkę Peppe rano kiedy je swoje płatki a Justin powiedział ,że ma crusha na punkcie Bradly Coopera. Czy to sprawi ,że poczujesz się lepiej?’ – spytałam Jacksona na do przytaknął i uśmiechnął się złośliwie.
Rayne wybuchła śmiechem kiedy Justin i Harley spojrzeli na mnie. –‘ Czy jest tam napój prawdy zmiksowany z twoimi tabletkami czy coś? Obiecałaś ,że zatrzymasz to dla siebie,’ – Justin syknął na co się zaśmiałam.
-‘ Oh, przestań to nie robi z ciebie geja ani mniej męskiego faceta.’-  powiedziałam po czym popatrzyłam na swoich braci. –‘ Jacksona męskim crushem jest Brad Pitt, Harley’a Shane West, a Dante raz skomentował ,że Orlando Bloom ma ładną skórę,’ – powiedziałam a Rayne zaczęła się dusić ponieważ nie mogła oddychać od napadu śmiechu.
-‘ Oh mój Boże,’ – Harley powiedział patrząc na mnie na mnie.
Zaśmiałam się. –‘ Nie powiem nikomu z zewnętrznego kręgu o zaufaniu nie martw się. Świat nadal myśli ,że jesteście złymi chłopcami,’ – powiedziałam na co Harley poklepał Rayne po plecach kiedy zaczęła się uspokajać.
-‘ Kiedy papi wróci-‘ ograniczyła swój śmiech przez co się zaśmiałam ponieważ wyglądała komicznie.
-‘ Bardzo zabawne, mami,’- powiedziała do mnie jednocześnie się relaksując.
-‘ Nigdy nie powiedziałem ,że Brad Pitt był gorący ani nic innego po prostu poszedł na siłownie nawilżony,’ – mruknął.
Harley pokiwał. –‘ Tak,, to to samo,’ – powiedział na co Justin dodał ,że myśli to samo a ja się zaśmiałam.
Mogę przyznać kiedy myślę ,że dziewczyna jest gorąca ale najwyraźniej faceci nie przyznają tego bez uważania innych chłopaków ,że są gejami, to takie głupie.
Usłyszeliśmy coś z pokoju więc uciszyliśmy się.
-‘ Jaxon wystarczy, On nie będzie próbował i zajmował mnie. Jesteś za dużo wokół Justina, załapałeś jego głupi slang,’ – Jazzy stwierdziła na co Justin skoczył do pionu..
-‘ Kto próbuje się tobą zająć?’ – spytał wbiegając na powierzchnie salonu z reszta śledzącą go.
Zapomnieli o mnie i moich kulach kiedy odeszli więc musiałam zczołgać się z mojego łózka na podłogę i potem przysunęłam swoje kule. Kiedy je złapałam poszłam o kulach drogą do salonu co było męczącą dla małej wprawy.
-‘ On jest przekonany ,że Jake próbuję się mną zająć ponieważ wysłał mi to.’ – Jazzy powiedziała i podniosła tuzin żółtych róż.
-‘Awe’ – powiedziałyśmy z Rayne równocześnie.
Skoczyłam do niej i usiadłam przytulając ją. –‘ Są wspaniałe’ – powiedziałam.
Uśmiechnęła się nieśmiało. –On nigdy nie wysłał ci róż, czy zrobił to?’ – spytała.
Myślałam nad tym sekundę następnie pokręciłam głową. –‘ Nie, nie przypominam sobie,’ – uśmiechnęłam się.
Skinęła na co trąciłam ją łokciem. –‘ Musisz przestać porównywać wszystko co Jake zrobił dla ciebie ,a co zrobił dla mnie. Jesteśmy przyjaciółmi teraz tylko przyjaciółmi, okej?’ – powiedziałam ,a Jazzy pokiwała, -‘ Okej.’
-‘ Przepraszam że przerywam tej dziewczynie jakikolwiek moment ale byłaś tylko na jednej randce z nim. Dlaczego do cholery on ci wysłał kwiaty?’ – Justin warknął.
Pokręciłam głową. –‘ To oczywiste bardzo dobrze spędził z nią czas i chciał zrobić dla niej coś miłego. Dziewczyny lubią dostawać kwiaty wiesz?. – powiedziałam mierząc go wzrokiem.
Odebrał moją wskazówkę.
-‘ Chcesz ,żebym wysyłał ci kwiaty?’ – spytał zdezorientowany.
Wzruszyłam ramionami. Nie obchodziły mnie kwiaty po prostu chciałam zdjąć z jego myśli Jake chcącego uprawiać seks z Jazzy ponieważ rezultatem tego byłby Justin w więzieniu za morderstwo i Jake zakopany sześć stóp pod ziemią.
-‘ Jeśli chcesz żebym kupował ci kwiaty powinnaś coś powiedzieć-‘ –‘Ona odrywa cię od sprawy, bro.’ – Harley przerwał Justinowi na co syknęłam. –‘ Jesteś jak dziecko gadając na mnie.’ – mruknęłam na co Harley uśmiechną się złośliwie.
Justin spojrzał na mnie krzywo następnie odwrócił się do Jazzy. –‘ Co ty robiłaś na tej randce ,że było tak cudownie że wysłał ci kwiaty?’ – zapytał Jazzy.
Jaxon zacisnął pięść na co mentalnie westchnęłam. Ten dzieciak miał tylko piętnaście lat ale było łatwo powiedzieć ,że był dokładnie jak Justin, przyjmując pozę nie pieprz się ze mną.
-‘ Nic Justin my tylko rozmawialiśmy, to wszystko,’ – pokręciła głową. –‘ Po prostu większość dziewczyn które znasz opuszczały swoje majtki dla ciebie w sekundę to nie znaczy że wszystkie dziewczyny takie są. Daj mi trochę zaufania.’ – Jazzy powiedziała zmartwiona.
Wzdrygnęłam się na wzmiankę o tych wszystkich dziewczynach którymi Justin się zajmował ale skupiłam się na Jazzy.. –‘ On jest po prostu starszym bratem, on nie chciał sprawić ci przykrości. Uwierz mi moi robią to cały czas,’ – zapewniłam ja ,a ona pokiwała i podniosła swoje kwiaty przez co mogła popatrzeć na nie ponownie.
-‘ Ładne kwiaty czyż nie Justin i Jaxon?’ – powiedziałam do chłopaków którzy patrzyli na nie tak jakby myśleli czy przyznać to ale jednak to zrobili na co Jazzy uśmiechnęła się.
-‘Zastanawiam się co znaczą żółte róże,’ – Rayne mruknęła.
Harley uniósł brew. –‘ Kolory róż coś znaczą?’ – zapytał.
Wywróciłam oczami. –‘Uh, tak, jesteś idiotą,’ – powiedziałam.
-‘ Niemiła,’ – powiedział na co zachichotałam.
-‘ Wygoogluję to.’ – powiedziała.
Rayne i ja skuliłyśmy się wokół niej kiedy naciskała na ekranie swojego iPhone. –‘ Żółty znaczy radość, przyjaźń, zachwyt, robienie czegoś z przyjemnością, obietnica nowego początku. W zasadzie to daje wiadomość,’ – Jazzy rozpromieniła się co wzbudziło mój podziw.
-‘ To takie słodkie i romantyczne. Jestem zazdrosna ,że ty je masz,’ – zagruchałam do Jazzy a ona uśmiechnęła się szeroko.
-‘ Chcesz ,żeby Jake wysłał ci kwiaty?’ – Justin syknął.
Wywróciłam oczami. –‘Nie’, pokręciłam głową. –‘ Miałam na myśli ,że pragnę dostać kwiaty ogólnie ty jesteś zazdrosny kretynie.’ – syknęłam a od odsunął się ale nadal utrzymywał zły wyraz twarzy.
To był seksowny wyraz twarzy ale nie chciałam ,żeby o tym wiedział.
-‘Idę wstawić je do wody,’ – Jazzy powiedziała wesoło i poszła do kuchni.
Drzwi otworzyły się sekundę później ,a do domu weszli Pattie i Jeremy. Jeremy popatrzył do kuchni i spostrzegł Jazzy. –‘ Kto przysłał ci kwiaty?’ – zapytał.
Justin i Jaxon uśmiechnęli się złośliwie, modliłam się żeby nie zareagował tak samo jak oni.
-‘ Jake’ – Jazzy usmiechneła się.
Jeremy uśmiechnął się szeroko. –‘ To miłe,’ – powiedział.
-‘ Co?’ –Justin zapytał w niedowierzeniu. –‘ To miłe? Wypytywałem ją ponieważ myślałem że Jake chce coś zrobić wysyłając jej je-‘ –‘ Żółty oznacza przyjaźń albo początek związku synu.’ – Jeremy przerwał Justinowi.
Trząsnęłam głową do niego tak jak zrobili to wszyscy inni.
Zachichotał. –‘ Co? Wysyłam swojej kochanej żonie kwiaty cały czas. Czytam o ich znaczeniu.’ – wzruszył ramionami.
Stał się pięćdziesiąt razy gorętszy dla mnie z tym zdaniem.
-‘ Que es tan caliente.’ – Rayne mruknęła na co wszyscy byli zdezorientowani oprócz mnie.
-‘Zdecydowanie.’ - mruknęłam
Poczułam cios z lewej kiedy popatrzyłam tam Dante stał spocony i zmęczony. Wiedziałam ,że słyszał co Rayne powiedziała przez co się uśmiechnęła na jego wyraz twarzy w jej kierunku. Usłyszał jak nazwała Jeremyego gorącym.
Justin pokręcił głową. –‘Ty zawsze wysyłasz mamie w koralowym kolorze,’ – powiedział.
Chwyciłam mój telefon i sprawdziłam co znaczą koralowe róże. Kiedy przeczytałam to zarumieniłam się ,a Justin zauważył to i popatrzył na ekran mojego telefonu. –‘Pragnienie?’ – powiedział głośno.
Pare sekund później Justin, Jazzy i Jaxon zadrżali . –‘ To jest nieprzyzwoite,’ – Jaxon wykrzyknął na co zaczęłam się śmiać.
Oni chcieli oczywiście znaleźć ich tatę pragnących ich mamę proste ponieważ oni byli ich rodzicami ale znalazłam w tym trochę romantyzmu.
-‘ Kiedy będziemy jechać na lotnisko, potrzebuję wymigać się tutaj z tych rozmów o kwiatach i pragnieniu. Zabierzcie mnie z powrotem do Kanady gdzie mężczyźni grają w hokeja a nie są takimi sukami.’ – Jaxon powiedział a chłopcy zaczęli się śmiać kiedy Pattie uderzyła tył jego głowy za przeklinanie.
-‘ Wychodzimy teraz. Harley zawiezie nas na lotnisko, jesteś spakowany?’ – Pattie zapytała go na co pokiwał głową pokazując wszystkie gotowe walizki przy drzwiach.
-‘ Będę jechać za wami na motorze więc pożegnam was na lotnisku,’ – Justin powiedział a oni skinęli.
Reszta się z nami pożegnała.
-‘Trzymaj na niego oko dla mnie.’ – Pattie szepnęła do mnie. –‘Będę,’ – uśmiechnęłam się.
Kiedy nadeszła kolej Jazzy przytuliła swoich rodziców – ponieważ zostawała na dodatkowy miesiąc, ma osiemnaście lat i nie była w wyższej szkole więc miała czas – Pattie płakała ,a Jeremy patrzył smutny. Uświadomienie uderzyło go ,że jego mala dziewczynka w rzeczywistości była osiemnastoletnia kobietą. –‘ Patrzy na nią jak jastrząb,’ – powiedział do Justina.
-‘ Zaufaj mi będzie tak bez słów.’ – Justin odpowiedział i chłopcy przytulili się co myślą wyglądało fajnie ponieważ ojciec, syn i brat przytulali się.
Jaxon pojawił się obok mnie z uśmiechem na twarzy. –‘ Nie dostane uścisku na pożegnanie? Zrobiłaś to dla Rayne,’ – poruszył swoimi brwiami na co Rayne zachichotała.
Obie pociągnęłyśmy go do grupowego uścisku a jego lewa ręka wylądowała bardzo nisko dołu moich pleców, w zasadzie dotykał czubek mojego tyłka  kiedy spojrzałam zrobił to samo Rayne z jego druga ręką. Moi bracia i Justin śmiali się z jego śmiałości.
-‘ Jazzy zrób zdjęcie swoim telefonem. Moi przyjaciele nie będą chcieli uwierzyć jak gorąca jest dziewczyna mojego brata i jej przyjaciółka chyba ,że będę miał dowód,’ – Jaxon oświadczył na co zarumieniłam się lekko.
Mimo wszystko jeśli ktoś nazywa cię gorącą, jesteś trochę zakłopotana. Jazzy wywróciła oczami i zrobiła zdjęcie naszej trójki razem, Rayne i ja pocałowałyśmy jego policzki, nawet się nie uśmiechał miał po prostu ten  tak-laski-kochają-mnie wyraz twarzy co jedynie przypominało mi ,że jest dosłownie taki jak jego starszy brat.
-‘ Czy uderzycie mnie jeśli poproszę je o buziaka? – uśmiechnął się szeroko do Justina i Dantego którzy uśmiechnęli się do niego .
Nie odpowiedzieli i zanim mogli Rayne odwróciła Dantego głowę i pocałowała go prosto w usta a Jazzy zrobiła zdjęcie.
-‘ Tu jesteś, little papi.’ –uśmiechnęła się kiedy Jaxon uśmiechał się szeroko potem popatrzył na mnie jakbym była następna.
Zaśmiałam się i pocałowałam go również na co Jazzy upewniła się ,żeby zrobić zdjęcie. –‘ Widziałeś mnie nago i dostałeś ode mnie buziaka. Teraz musisz być zawsze dla mnie miły,’ – uśmiechnęłam się szeroko na co zachichotał.
Odszedł od nas i przytulił po bratersku wszystkich chłopców, oboje Justin i Dante pacnęli go za całowanie nas co wywołało u niego śmiech. ‘ One będą na twitter’ze i Facebooku,’ – stwierdził na co Justin skoczył na niego ale Jeremy zatrzymał Justina co myślę że było zabawne.
Jaxon znalazł drogę do Jazzy i uścisnął ją. Uśmiechnęłam się patrząc na nich razem to sprawiło że zdałam sobie sprawę jak ludzie widzą mnie z moimi braćmi przytulającymi mnie absolutnie nic ale miłość –‘ Będziesz rozmawiać ze mną na Skype każdego dnia, prawda? – Jazzy wymamrotała w Jaxona ramiona.
Zachichotał ale pokiwał. –‘Każdego dnia’ – potwierdził i pocałował jej czoło.
Był jej małym braciszkiem ale był wyższy od niej co sprawiło ,że ich przytulanie było jeszcze bardziej urocze.
Pomachali ostatni raz opuszczając mieszkanie więc odwróciłam się do Dante który miał mojego iPoda w swojej ręce. Zauważył że się na niego patrze odsunął się śmiejąc. –‘ Uspokój się hoppy,’ –zażartował..
Podniosłam moją kule kiedy zaczął biegać. Chciałam go gonić ale Jackson złapał mnie w swoje ramiona. –‘ Nawet o tym nie myśl,’ – powiedział na co chrząknęłam co wywołało u niego śmiech.
-‘Jestem gotowa do Jed’s,’ – Rayne ogłosiła idąc do swojego pokoju gdzie Dante również wbiegł.
Jackson posadził mnie na kanapie. –‘ Idę się przebrać do mojego mieszkania potem odbiorę Baile więc będziemy mogli jechać do Jed’s. Widzimy się jutro?’ – powiedział do mnie na co pokiwałam i uniosłam ręce ,żeby mnie przytulił.
Zrobił to i pocałował moje czoło przed wyjściem. Jazzy i ja leżałyśmy na kanapie zaczynając oglądać Przed Świtem część pierwszą. Zwinęłam się na kanapie a Jazzy zrobiła to samo na kanapie przykrywając mnie. W połowie filmu Rayne wyszła z pokoju wyglądając wspaniale w swoim stroju. Dante szedł za nią także wyglądając dobrze w swoim stroju.
-‘Wyglądasz dobrze chica.’ – udałam że ziewam.
Rayne uśmiechnęła się –‘ Gracias, mami,’
-‘Eehemm,’ – Dante kaszlnął na co się zaśmiałam. –‘ Ty tez dobrze wyglądasz braciszku.’
Uśmiechnął się na co wywróciłam oczami. Dante przyszedł i usiadł na końcu kanapy pozwalając mi położyć nogi na nim. Ostrożnie umieścił moją chorą nogę na jego kolanach i oglądaliśmy film. Parę minut później Justin i Harley weszli do mieszkania więc zamknęłam oczy udając że śpię.
Jeśli nie będą do mnie mówić zanim wyjdą poczuję się lepiej i mniej winnym wymknięciu się po nich.
-‘ Jak długo jej nie ma?’ – Justin szepnął.
Poczułam jak Dante przenosi wzrok w dół na mnie. –‘ Około pięciu minut myślę,’ – odpowiedział. –‘ Chcesz żebym zaniósł ją do jej pokoju’ – zapytał Justina.
-‘ Nie stary, mam ją’ – Justin szepnął.
Poczułam ramiona wiercące się pode mną. Z wyjątkowym podtrzymaniem dla mojej nogi Justin podniósł mnie swoje ramiona więc wtuliłam się w niego.
-‘ Wygląda nieszkodliwie,’ – Harley mruknął. –‘ Zamierzam zbić tego drania tej nocy. – warknął.
Oczywiście miał na myśli Jeff’a.
Dante i Justin prawdopodobnie uciszyli go więc nie mógł mnie obudzić. Justin cicho wziął mnie na dół do mojego pokoju i odłożył na łóżko.
Moja noga trochę bolała więc krzywiłam się na co Justin oparł swoje czoło o moje. –‘ Kocham cię skarbie.’ – szepnął i lekko pocałował moje usta.
Kiedy wyszedł z pokoju i wziął prysznic, leżałam w bezruchu ponieważ moi bracia mogli w każdej chwili wejść i sprawdzić co u mnie. Jakieś dwadzieścia minut później położyłam się do łóżka kiedy Harley i Justin byli gotowi do wyjścia.
-‘ Gotowy stary?’ – Harley zapytał Justina z salonu.
Usłyszałam klaśnięcie w ręce razem więc domyśliłam się ,że to braterski uścisk. –‘ Jestem gotowy’. – Justin odpowiedział.
-‘Leggo,’ – Rayne ogłosiła na co Dante zachichotał.
Z ostatnim spojrzeniem do sypialni Justina i Harleya opuścili mieszkanie zostawiając Jazzy i mnie same. Po dodatkowych  dwudziestu minutach kiedy jej telefon zadzwonił. Usłyszałam chichot i wiedziałam ,że to był Jake w telefonie do niej.
-‘ Nie, miałam na myśli siedzieć z Kyah ale ona śpi w łóżku. Boli ją noga.’ – Jazzy powiedziała.
Było więcej chichotów. –‘ Nie idziesz do Jed’s bo chcesz się ze mną spotkać? To strasznie słodkie.’ – Jazzy rozpromieniła się a ja się uśmiechnęłam.
-‘ Um, co jeśli się obudzi? Mój brat zabije mnie jeśli zostawię ją w jej pokoju,’  - Jazzy westchnęła będąc blisko mojego pokoju.
-‘ Nie, Usnęła szybko.’ – Powiedziała sekundę później. –‘ Okej będę na dole teraz.’ – zachichotała złapała swój telefon następnie pobiegła do łazienki i wyszła z mieszkania sekundę później.
Usiadłam zszokowana. Czy Jazzy rzuciła mnie żeby spotkać się z Jakem? To mała żmija. Zachichotałam i zdjęłam kołdrę z siebie.

Przeprowadzona jedna z moich misji – udawanie śpiącej (zakończone)

Muszę ruszać się szybciej jeśli przez przypadek Jazzy wróci. Więc niezgrabnie przebrałam się w czarny dres i zapięłam mój żelazny but na mojej lewej  nodze. Naprawdę nie moglibyście zauważyć że mam go na sobie ponieważ, mam go pod czarnym dresem. To było do czego dążyłam, nie chciałam być widziana.
Splotłam moja grzywkę w prawo następnie związałam włosy w kucyk. Zostawiłam makijaż na twarzy co zostawiło mi trochę bladego widoku. Popatrzyłam w lustro kiedy skończyłam. Zaśmiałam się. Zamierzam być rozebrana porównując do wszystkich dziewczyn w Jed’s.
Chwyciłam moje kule idąc drogą do wyjścia z mieszkania i na nieszczęście moja droga była w dól po schodach. Kiedy byłam na zewnątrz złapałam taksówkę uśmiechając się kiedy weszłam do środka. 

Przeprowadzona druga z moich misji – Dstać się do Jed’s niewykryta (w toku)



                                                                                                       *** 
Mamy kolejny rozdział ! Jak wam się podoba?
Czeka nas jeszcze jeden rozdział z 'Brawlers', jeśli chcecie aby kolejna część była tłumaczona napiszcie !

- Dominika